Cztery kroki skutecznego odchudzania – Faza IV – Cel osiągnięty i co teraz?

Faza IV

Cel osiągnięty… I co teraz?

Jesteś już jedną nogą za magiczną granicą swojej wymarzonej wagi? Świetnie! Co teraz zrobisz? Przybijesz sobie piątkę i natychmiast wrócisz do swoich starych nawyków żywieniowych, do pizzy, za którą tak tęskniłaś, do napojów gazowanych, których magnetyzm w końcu Cię pokonał? Jeśli to Cię dotyczy, koniecznie przeczytaj ten post 🙂

Motywacja, którą daje nam obserwowanie swojej przemiany to jedno. Ale co w momencie, kiedy ta motywacja się wyczerpuje, ponieważ upragniona waga w końcu pokazuje się na wyświetlaczu wagi? Czy znajdujesz inny rodzaj siły napędowej, by teraz tę wagę utrzymać? Podpowiem Ci, gdzie jej szukać.

Wielu pacjentów pięknie osiąga wymarzone cele stosując się do założonego planu żywieniowego, jednak mała część zachowuje wypracowaną wagę na dłużej. Powód? Poza drakońskimi dietami, od których pacjenci na szczęście powoli odchodzą, ponieważ wzrasta świadomość w kwestii dietetyki, pozostaje problem tak zwanej głowy. Jeśli dieta była dla Ciebie DIETĄ – wielkim wyrzeczeniem, poświęceniem i pracą, to niewiele z niej zostanie, bo po zrzuceniu z barków tego ciężaru, natychmiast wrócisz do ciepłej strefy komfortu, której tak naprawdę nigdy nie opuściłaś. Nie opuściła jej na pewno Twoja głowa. Myślenie o odżywianiu pozostało takie samo. Wciąż lubisz te same produkty, ale dla swojego dobra wybierasz obecnie inne. Nadal zmuszasz się do ćwiczeń, ale marzysz o dniu, kiedy to się wreszcie skończy. To wszystko, cały tok myślenia złoży się w końcu na Twoją porażkę. Cały wysiłek, i to podwójny, bo pod przymusem i z ogromnym uporem (!) będzie tylko syzyfową pracą, do której będziesz wracała myślami i zastanawiała się, co poszło źle. A gdyby tak zacząć od swojego nastawienia i podejścia do nowego sposobu odżywiania? Jeśli ułożysz sobie w głowie po kolei, jak poradzisz sobie z jedzeniem rzeczy, do których nie jesteś przekonana i odstawieniem tych niezdrowych, które uwielbiasz? POGODZISZ się ze swoim wyborem i ZROZUMIESZ, dlaczego go dokonałaś? Musisz sobie ten nowy model odżywiania najzwyczajniej w świecie sprzedać – sprzedać swoim uprzedzeniom, obawom, niechęci… Twój umysł musi się zgodzić z Twoją decyzją, musisz go przekonać, że to co zamierzasz jest dobre dla ciała i ducha i (ważne!) że ciało, którym umysł zawiaduje, więcej na tym skorzysta niż straci. Tylko wtedy umysł się odpręży i przestanie Cię bombardować strasznymi wizjami o nieszczęśliwym życiu bez ulubionych przekąsek. Wtedy osiągnięcie celu nie będzie stanowiło gongu do natychmiastowego odwrotu i śmigania do sklepu po wszystko, co wodziło za nos przez całą dietę. To chyba najważniejsze i najlepsze, co powinnaś zrobić dla siebie przed realizacją planu żywieniowego. Wolałabym, abyś potykała się na drodze do wymarzonej sylwetki, niż zaciskała zęby i pękła na finiszu. Przeczytaj wpis o poczuciu winy na diecie, uważam, że to obowiązkowy artykuł dla wszystkich, którzy zaczynają swoją drogę ze wsparciem dietetyka. To naprawdę jest Twoja droga i Twój wysiłek. Nagradzaj się za niego kiedy tylko możesz, dawaj sobie małe prezenty za osiąganie mniejszych celów. Kup nową koszulkę do biegania albo butelkę na wodę, zapisz się do kosmetyczki albo fryzjera, wyjdź do restauracji na kolację (na której udowodnisz sobie również dojrzałość w kwestii odżywiania!) – słowem, zrób cokolwiek co da Ci motywację do działania i jednocześnie te działania usprawni. Po prostu bądź dla siebie dobra. I ostatnia rzecz – postaw sobie za najwyższy cel coś innego niż obwody, wagę… Niech to będzie coś, do czego musisz dążyć stale i nieustannie, na przykład zdrowie. Polub to uczucie bycia lekką i energiczną. Niech to stanowi powód, dla którego rozszerzasz swoją strefę komfortu. Nie ograniczaj się do liczb, bo kiedy już je zobaczysz, przyszłość „na diecie” przestanie mieć sens. Dbaj również o siebie z przyszłości, o siebie jako 50- czy 60-latkę, która zawstydza swoich rówieśników zapałem i sprawnością!

Musisz wiedzieć, że plan żywieniowy właściwie wdroży się sam, jeśli wykonasz najpierw pracę nad swoim umysłem, albo popracujesz na dwóch frontach – żywieniowym i motywacyjnym. Ta praca może trwać bardzo długo, możesz czasem kręcić się w kółko albo zwyczajnie się cofać i poruszać naprzód, ale w ostatecznym rozrachunku będziesz zwycięzcą.

Kiedy otrzymasz już swój program żywieniowy, zatrzymaj się na chwilę i zastanów, od czego zacząć, co nagli Cię najbardziej? Powoli, ale świadomie i z przekonaniem wdrażaj swój program w życie, rozwiewaj wątpliwości z dietetykiem, szukaj dla siebie najlepszych rozwiązań. I wtedy, zaufaj mi, z czasem będziesz ze swoim nowym sposobem odżywiania na „Ty”, a może nawet „Kochanie”? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s