Mity dietetyczne cz. IV – Wszystkie kalorie są takie same

Od dziecka wpaja się nam, że nadmiar kalorii w diecie sprzyja przybieraniu na wadze. Dlatego też są liczone i ograniczane. Niestety to nie matematyka ani fizyka teoretyczna i nie osiągniemy lepszego wyniku obcinając kalorie coraz bardziej i bardziej. Jak więc obchodzić się z kalorią, by nie dać się zwariować i oszukać liczbom?

Według termodynamiki kaloria to kaloria. Tylko ona ma wpływ na masę ciała, bez względu na to, z jakiego źródła pochodzi. I oczywiście ilość przyswajanych kalorii ma ogromne znaczenie – ich nadmierna podaż skutkuje zwiększenie masy ciała. Ale założenie, że wszystkie kalorie są sobie równe oznaczałoby, że kalorie pochodzące z warzyw lub produktów pełnoziarnistych są takie same jak te pochodzące z alkoholu. Podobnie jak kanapka z kremem czekoladowym albo burger z sieciówki popity słodzonym napojem wpływałaby na organizm tak samo jak żytni makaron z pesto. A tak nie jest. Różne rodzaje produktów spożywczych w odmienny sposób wpływają na masę ciała, a ich trawienie pochłania różne ilości energii. Dlatego też diety niskotłuszczowe są słabo skuteczne w przeciwieństwie do tych wysokotłuszczowych – trawienie tłuszczów wymaga większych nakładów energii niż w przypadku diety wysokowęglowodanowej.

Najlepszym przykładem może być spożycie np. batonika o wartości 300 kcal lub garści orzechów również o wartości 300 kcal. Batonik rozłoży się szybko i spowoduje przez wysoką zawartość cukru skok insuliny, co powtarzane cyklicznie może prowadzić do insulinooporności – to sprzyja rozwojowi nadwagi, otyłości i zaburzeń metabolicznych. Jak to się ma do garści orzechów, które dają sytość na długo dzięki zawartości tłuszczu i białka? Nie powodują też wahań glukozy ani insuliny we krwi.

Dlatego odżywiamy się prawidłowo – żeby być zdrowym, nie szczupłym (dlatego też, ale słyszeliście kiedyś o otyłości ukrytej ujawnianej dopiero dzięki analizie składu ciała?). Kiedy będąc osobą zdrową i z prawidłowym BMI i odżywiasz się dla zdrowia tak naprawdę nie liczysz kalorii, a patrzysz na ich źródło. Nie sięgniesz po paluszki i piwo, wybierzesz wino i sushi. Nie wyskoczysz z pracy po słodzony napój i rogala, a grahamkę, owoc i wodę. Będziesz pewnie obserwował zmianę swojego ciała, ale jest to wypadkowa ilości spożytych kalorii i selekcji produktów, które ich dostarczają, a nie samych tylko legendarnych kalorii 🙂

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s